reklama

Powiat opolski: Jednostki stoją, a polityczna burza trwa

Opublikowano:
Autor:

Powiat opolski: Jednostki stoją, a polityczna burza trwa - Zdjęcie główne
Autor: fb Michał Moskal

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje opolskieCzy Polska Wschodnia jest dziś wzmacniana, czy spychana na linię Wisły?
reklama

W poniedziałek, 26 stycznia ponownie padły mocne słowa, ostre zarzuty i wzajemne oskarżenia o kłamstwo. Podczas konferencji prasowej z udziałem Przemysława Czarnka, Michała Moskala oraz samorządowców z powiatu opolskiego wybrzmiał jeden wspólny temat: zatrzymanie formowania jednostek wojskowych na Lubelszczyźnie.

– Jeżeli my pokazujemy czarno na białym, że w kilku miejscach miały powstać jednostki i we wszystkich tych miejscach nie robi się nic, poza oczywiście zwlekaniem z jakimikolwiek pracami, no to ktoś, kto jest za to odpowiedzialny, będzie teraz tłumaczył na różny sposób, dlaczego tak się dzieje, a wojna trwa – mówił Przemysław Czarnek.

Jak podkreślał były minister edukacji, konflikt za wschodnią granicą nie jest przeszłością, a decyzje odkładane „na kiedyś” mogą mieć realne konsekwencje dla bezpieczeństwa regionu.

reklama

– Przecież wojna się nie zakończyła. Nie mamy dzisiaj pokoju na wieki (…). Tu i teraz musimy wzmacniać Polskę Wschodnią – przekonywał.

Czarnek wymieniał kolejne lokalizacje, w których, jego zdaniem, proces formowania jednostek utknął w martwym punkcie.

– Janów Lubelski stoi, Świdnik stoi, Sobieszyn stoi, Poniatowa stoi. Jednostki wojskowe na terenie Polski Wschodniej nie są tworzone. Powrót na linię Wisły jako linia obrony jest po prostu faktem – mówił, dodając:

- My się na to nie zgadzamy jako mieszkańcy Lubelszczyzny.

 

Moskal: „Święte nigdy”

 

Do sprawy odniósł się również poseł Michał Moskal, który w mediach społecznościowych napisał wprost o likwidacji planu wzmocnienia regionu.

reklama

– Dziś de facto zatrzymano albo drastycznie ograniczono formowanie kluczowych jednostek wojskowych: batalionu logistycznego w Janowie Lubelskim, dywizjonu przeciwlotniczego w Sobieszynie, bazy śmigłowcowej w Świdniku i brygady zmotoryzowanej w Poniatowej – wskazywał.

Moskal zwrócił uwagę, że gmina Poniatowa nieodpłatnie przekazała grunty pod inwestycję, z której MON się wycofało.

– Wygląda to jak klasyczne przeciąganie sprawy i próba wrzucenia jej do szuflady na święte nigdy – napisał.

 

Spór o szczątki i dokumenty

 

Jednym z głównych punktów zapalnych pozostaje kwestia szczątków ludzkich z czasów II wojny światowej. Przemysław Czarnek podważa istnienie dokumentów potwierdzających odkrycia archeologiczne.

reklama

– W komunikacie tylko w mediach społecznościowych wiemy, że podobno znaleziono tam kości. Nie mamy żadnych dokumentów na ten temat (…) nie ma żadnych informacji kto robił badania, jakie kości w którym miejscu znalazł – mówił.

W jego ocenie problem ten stał się wygodnym argumentem do wstrzymania inwestycji, mimo że chodzi o teren liczący 76 hektarów.

Zupełnie inaczej sytuację widzi europoseł Krzysztof Hetman.

– Pan poseł Czarnek popełnił grzech kłamstwa – stwierdził bez ogródek. – Ministerstwo Obrony Narodowej (…) wiedziało od początku, że będzie to niemożliwe, ponieważ są tam szczątki ludzkie pochodzące z czasów II wojny światowej – dodał.

Jak podkreślał Hetman, sprawa była dokumentowana przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, a burmistrz Poniatowej miał być o zagrożeniach informowany.

reklama

 

Chronologia według wicewojewody

 

Szczegółową sekwencję wydarzeń przedstawił wicewojewoda lubelski Andrzej Maj. Wyjaśniał, że już na etapie przygotowań było jasne, iż teren po byłym obozie jenieckim i pracy będzie wymagał badań archeologicznych, nadzoru konserwatorskiego i możliwych ekshumacji.

– Wojsko nie może sobie pozwolić na to, żeby np. w połowie inwestycji zatrzymać całkowicie tę inwestycję – mówił.

Maj nie szczędził gorzkich słów, zarzucając samorządowi polityczną grę.

– Jest tu cynizm, jest tu polityka, niepotrzebnie – oceniał, przypominając, że jeszcze w 2023 roku na tym terenie odbywały się uroczystości upamiętniające ofiary II wojny światowej.

 

Burmistrz: „To oczywiste”

 

Burmistrz Poniatowej Paweł Karczmarczyk odpierał zarzuty, podkreślając, że historia miejsca nigdy nie była tajemnicą.

– Nikt nie ukrywał i nie ukrywa tego, że w czasach II wojny światowej były tam te dwa obozy. To jest zupełnie oczywiste – mówił. – Jeżeli byśmy do tego w ten sposób podchodzili, to nie wiem, czy w Warszawie byłoby miejsce, gdzie byśmy mogli wbić łopatę – argumentował.

Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że z utworzenia jednostki w powiecie opolskim nie rezygnuje. Trwają poszukiwania nowej lokalizacji, a jedną z propozycji przedstawił niedawno starosta opolski Dariusz Piotrowski. 

 

Głos w sprawie:

 

- Jako regionalista i były wieloletni pracownik EDY (od 1981 r., ostatni prezes ZPR sp. z o.o. – ostatniej spółki produkcyjnej EDY) chciałbym podzielić się z Czytelnikami „Wspólnoty Opolskiej” swoją wiedzą na temat wojskowych planów inwestycyjnych w Poniatowej, z nadzieją, że pomoże to w samodzielnej ocenie ostatnich wydarzeń. Argument dotyczący rzekomo odnalezionych szczątków ludzkich na terenie planowanej jednostki wojskowej nie znajduje jednoznacznego potwierdzenia w znanych faktach historycznych. Warto przypomnieć, że w 2004 roku, podczas budowy obwodnicy Opola Lubelskiego, natrafiono na około 1650 pochówków z XVI–XVIII wieku, co nie doprowadziło do zmiany przebiegu inwestycji – po przeprowadzeniu badań archeologicznych prace zostały wznowione i zakończone zgodnie z planem. Rodzi to pytanie o proporcje i konsekwencję w podejściu do podobnych sytuacji. Teren dawnych zakładów EDY, uruchomionych w 1949 roku, był od lat znany ze swojej trudnej historii, a miejsca kaźni i pochówków ofiar II wojny światowej zostały jasno zlokalizowane poza obszarem przemysłowym i są od lat godnie upamiętnione pomnikami. Dokumenty zakładowe i dostępne opracowania historyczne wskazują, że obszar przewidziany pod jednostkę wojskową znajduje się w znacznej odległości zarówno od strefy przemysłowej, jak i od terenów byłych obozów. Potwierdzają to również mapy archiwalne oraz ustalenia międzynarodowej konferencji historycznej z 2004 roku. W tym kontekście warto pamiętać, że realizacja inwestycji publicznych w miejscach o złożonej historii była i jest możliwa przy zachowaniu nadzoru konserwatorskiego oraz szacunku dla przeszłości - mówi mgr inż. Władysław Mądzik, regionalista.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo