reklama

Milena Mirosław: „Fabryka Snów” to mój katharsis

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Milena Mirosław: „Fabryka Snów” to mój katharsis - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje opolskieZ Mileną Mirosław, autorką i reżyserką spektaklu „Fabryka Snów”, rozmawiamy o marzeniach, szczęściu, strachu i pracy z blisko 70 młodymi artystami.
reklama

W: Skąd pomysł na „Fabrykę Snów” i dlaczego punktem wyjścia stał się „Faust” Goethego?

- Od zawsze lubię motyw oniryzmu, który można fascynująco pokazać poprzez ruch i taniec. Początkowo „Fabryka Snów” miała być podróżą małej dziewczynki przez krainę, w której produkuje się sny. Moje spektakle nie są jednak tylko pokazem umiejętności - akrobatyka i taniec są narzędziami do przekazania czegoś głębszego.

Ostatni rok skłonił mnie do wielu refleksji. Po przeczytaniu książki Victora Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu” zaczęłam zgłębiać temat psychologii sensu. To połączyło się z moim zainteresowaniem samorozwojem. Z czasem wszystko zaczęło się układać w jedną historię, którą skojarzyłam z „Faustem” i jego poszukiwaniem szczęścia.

Nie ukrywam, że ten spektakl jest też moim katharsis. Sama przez całe życie szukam odpowiedzi na pytanie, co naprawdę daje mi radość. Zrozumiałam, że najgorsze chwile mogą prowadzić do najpiękniejszych, nie każda strata jest stratą, a każdy sukces ma swoją cenę. Nie liczy się tylko cel, ale też droga do niego. Jeśli nauczysz się czerpać radość z chwili, życie staje się lepsze.

reklama

W: Co chciałaś przekazać widzom poprzez historię Lili i jej wybór między idealnym światem a pełnią emocji?

Że wieczne szczęście po prostu nie istnieje. Żeby spełniać marzenia, trzeba zaryzykować, a ryzyko oznacza czasem strach, smutek i porażki. Bez nich nie ma sukcesu.

Podobnie jest z Faustem. Nie osiągnął pełni szczęścia, bo jego natura opierała się na ciągłym dążeniu, a nie na konkretnym celu. Musiał „błądzić, póki dążył”.

Można wybrać wieczny spokój i niczym nie ryzykować. Tylko czy to jest życie warte przeżycia? Na to pytanie odpowiadamy w spektaklu. A właściwie nie dajemy gotowej odpowiedzi. Bohaterowie stawiają przed widzami mnóstwo pytań i każdy może odpowiedzieć sobie sam.

W: Praca z blisko 70 młodymi artystami to chyba również duże wyzwanie?

reklama

Oczywiście, były kwestie logistyczne - frekwencja, stroje, rekwizyty, grafik prób. Największym wyzwaniem było jednak to, że temat spektaklu jest trudny, a mamy bardzo młodych artystów. Musiałam każdemu wytłumaczyć, jaką rolę odgrywa jego postać.

Sporo prób poświęciliśmy więc na rozmowy. To było dla mnie ważniejsze nawet od techniki tanecznej. Jeśli wiesz, co grasz, wiesz też, co chcesz przekazać i jesteś autentyczny.

Największą przyjemnością było obserwowanie, jak moi podopieczni sami zaczynają zadawać pytania i aktorsko budować swoje postacie.

W: W spektaklu spotykają się taniec, akrobatyka, teatr ruchu i sztuka cyrkowa. Jak udało się połączyć te formy?

To bardzo zbliżone dziedziny, które w połączeniu mogą dać niesamowity efekt. Pracuję w nurcie pedagogiki cyrku - to dość niszowa dziedzina, która otworzyła przede mną nowe możliwości pracy z młodymi artystami.

reklama

W: Z czym chciałabyś, żeby widz wyszedł z „Fabryki Snów”?

Przede wszystkim z refleksjami i dobrymi wspomnieniami po spotkaniu z teatrem. Chciałabym, żeby każdy znalazł w tym spektaklu coś dla siebie.

Lili ma być odzwierciedleniem każdego widza. To nie tylko ona zwiedza fabrykę - w pewnym sensie robi to każdy z nas.

I tutaj mogę pośrednio zacytować „Fausta”: każdego wzruszy to, co nosi w duszy.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo