Na ławie oskarżonych zasiadali Adam W., kierujący Oplem oraz Damian S., który prowadził BMW. Według ustaleń śledczych obaj kierowcy przyczynili się do tragedii.
Podczas rozprawy, która odbyła się w miniony czwartek, 28 maja w sądzie stawił się Adam W. Nieobecny był natomiast drugi z oskarżonych - Damian S. Na sali zabrakło również części oskarżycieli posiłkowych.
Już na początku rozprawy doszło do sporu wokół opinii biegłych. Obrońca Damiana S. wycofał wcześniejszy wniosek o sporządzenie opinii uzupełniającej.
- Opinia wydana przez biegłych jest wystarczająca - przekonywał.
Pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych miał jednak zupełnie inne zdanie.
- Biegły z zakresu medycyny sądowej na 12 moich pytań w ogóle nie odpowiedział. Wnoszę o umożliwienie zadania pytań - argumentował.
Sąd przychylił się do stanowiska prokuratury.
- Wniosek ten w sposób oczywisty zmierza do przedłużenia postępowania. Odpowiedź została udzielona na wszystkie pytania oskarżycieli posiłkowych - uzasadniała decyzję sędzia. I zamknęła przewód sądowy.
Kierowca Opla: Zginęły moje koleżanki
Najbardziej emocjonalnym momentem rozprawy były wyjaśnienia Adama W., kierowcy Opla, z którym jechały ofiary wypadku.
Oskarżony przeprosił rodziny zmarłych kobiet i zapewniał, że tragedia na trwałe odcisnęła piętno na jego życiu.
- Na początku chcę przeprosić, bo to były moje koleżanki. Bardzo żałuję tego, że tak się stało. Chciałbym przeprosić też rodziny moich koleżanek - mówił łamiącym się głosem.
Mężczyzna podkreślał, że gdyby dostrzegł nadjeżdżające BMW, nie zdecydowałby się na wjazd na skrzyżowanie.
- Gdybym widział tego kierowcę, to bym stał na tym STOP-ie, nie wyjechałbym. Rozglądałem się w prawo, w lewo i nie zauważyłem go. Po prostu jechał bardzo szybko - tłumaczył.
Adam W. mówił również o własnych obrażeniach odniesionych w wypadku. W wyniku zderzenia doznał złamania czterech żeber, uszkodzenia kręgosłupa szyjnego, naderwania więzadeł w kolanie oraz częściowej utraty słuchu.
- Nie mogę sobie poradzić z tym wszystkim, ciągle mi się to przypomina, jestem załamany - powiedział przed sądem. - Chodzę do koleżanek do kościoła i na cmentarz - mówił.
W mowie końcowej prokuratura podkreślała, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości co do winy obu kierowców.
- W świetle dowodów, które zostały zgromadzone, wina oskarżonych wątpliwości nie budzi - mówiła prokurator.
Jak zaznaczyła, opinie sporządzone na etapie postępowania sądowego jedynie potwierdziły wcześniejsze ustalenia śledczych.
- Uzupełniające opinie potwierdziły ustalenia dokonane w toku postępowania przygotowawczego. Rozszerzyły je o kwestie niezapięcia pasów przez pokrzywdzone i skutków, które ten fakt spowodował - wskazywała.
Prokurator: Zawinili obaj kierowcy
Jednocześnie prokurator podkreśliła, że odpowiedzialność za tragedię ponoszą obaj kierowcy.
- Nieprawidłowości prowadzące do zaistnienia wypadku popełnili obaj kierujący - zaznaczyła.
Według ustaleń biegłych Adam W. nie upewnił się skutecznie co do możliwości bezpiecznego wjazdu na skrzyżowanie, natomiast Damian S. miał poruszać się z prędkością około 140 km/h przy obowiązującym ograniczeniu do 70 km/h.
- Kierujący BMW, poruszając się z nadmierną prędkością, odebrał sobie możliwość podjęcia skutecznych manewrów obronnych wobec zmiennej sytuacji drogowej - argumentowała prokurator.
Śledczy wnieśli o wymierzenie obu oskarżonym kary po roku pozbawienia wolności oraz o zasądzenie zadośćuczynienia dla rodzin ofiar (po 5 tys.zł) i poszkodowanej pasażerki (po 3 tys.zł).
- Tak zaproponowane kary będą odpowiadały zarówno winie każdego z oskarżonych, jak również spełnią swój cel w zakresie prewencji indywidualnej i ogólnej - mówiła prokurator. - Ale przede wszystkim należy mieć na względzie tragiczne skutki tego zdarzenia. Jest to zdarzenie, które z pewnością zalega w pamięci wszystkich państwa pokrzywdzonych, to jest trauma, która będzie im towarzyszyć zawsze - podkreślała.
Pełnomocnik pokrzywdzonych: Zawinił przede wszystkim kierowca BMW
Znacznie surowszego wyroku domagali się pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych. Jeden z nich wniósł o osiem lat więzienia dla Damiana S.
- Wnoszę o uznanie oskarżonego Damiana S. za winnego zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu za ten czyn kary ośmiu lat pozbawienia wolności. Odnośnie oskarżonego Adama W. kwestię winy i kary moi klienci pozostawiają do uznania Sądu. Sprawcą śmierci trzech osób jest Damian S., on urządził sobie na drodze wyścigi - mówił podczas emocjonalnego wystąpienia.
Pełnomocnik podkreślał, że świadkowie mieli wcześniej alarmować o niebezpiecznej jeździe BMW.
- Nawet jeden świadek próbował telefonować na numer alarmowy, ale nie miał zasięgu, powiedział, że za chwilę tu wydarzy się tragedia - no i doszło do tragedii - argumentował.
W jego ocenie przekroczenie prędkości było kluczową przyczyną śmierci kobiet.
- Gdyby nie to, że Damian S. jechał z prędkością 140 km/h w miejscu, gdzie mógł jechać maksymalnie 70 km/h, to nie doszłoby do śmierci trzech osób. On uderzył w drugi pojazd po hamowaniu z prędkością 90 km/h, w tym momencie nawet miał większą prędkość niż ta dopuszczona administracyjnie. To prędkość spowodowała śmierć trzech osób - podkreślał.
Pełnomocnik krytycznie odniósł się również do propozycji kary przedstawionej przez prokuraturę.
- Sprawca z BMW, który porusza się z prędkością, urządza sobie wyścigi na drodze, on a otrzymać karę roku pozbawienia wolności? Jaka to jest prewencja ogólna? Przecież tacy, jak on, przeczytają i zobaczą: "nic nam nie grozi...". Rok pozbawienia wolności? Śmierć trzech osób... - mówił.
Odniósł się także do kwestii niezapiętych pasów bezpieczeństwa przez ofiary.
- Czy ofiara zapięła pasy bezpieczeństwa – to nie ma znaczenia. Przepis ten, tutaj badany, mówi: kto chociażby nieumyślnie narusza zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, powoduje wypadek. Ofiara, która nie zapina pasów bezpieczeństwa, nie powoduje wypadku. Ofiary nie spowodowały wypadku, tu jest pomieszanie ról. Tu dochodzi do absurdów, gdzie przerzuca się odpowiedzialność na ofiary! - podkreślał.
Druga z pełnomocniczek oskarżycielek posiłkowych poparła wniosek o surową karę i domagała się dodatkowo zakazu prowadzenia pojazdów dla obu oskarżonych na okres trzech lat.
Obrońcy kierowców: Uniewinnić
Obrońca Damiana S. wniósł natomiast o uniewinnienie swojego klienta.
- Zgodnie z opinią biegłych jedyną przyczyną tragicznych skutków było to, że pokrzywdzone nie miały zapiętych pasów bezpieczeństwa - argumentował.
Jak podkreślał, do wypadku przyczyniło się również zachowanie kierującego Oplem.
- Zachowanie oskarżonego Adama W. także doprowadziło do tego wypadku - mówił.
Również obrońca Adama W. domagał się uniewinnienia swojego klienta. Przekonywał, że kierowca Opla zachował szczególną ostrożność przed wjazdem na skrzyżowanie.
- Pan Adam W. przed wjazdem na skrzyżowanie zatrzymał się przed linią STOP-u, wykonał wszystkie czynności niezbędne w celu prawidłowego i bezpiecznego włączenia się do ruchu, czyli do wjazdu na to skrzyżowanie. Rozglądał się w obydwie strony, ustąpił pierwszeństwa innym pojazdom, które wjeżdżały z jego prawej strony, dopiero po upewnieniu się, że może bezpiecznie się włączyć, wykonał taki manewr (...). Pan Adam nie mógł przewidzieć, że ta prędkość, tak radykalnie nadmierna, spowoduje to, że ten pojazd zbliży się do tego skrzyżowania tak szybko. Kierujący został w pewien sposób oszukany przez innego kierującego, czyli kierowcę BMW, co do tego, że pojazd kierowany przez niego będzie w stanie tak szybko zbliżyć się do skrzyżowania - argumentował.
Zdaniem obrony główną przyczyną tragedii była nadmierna prędkość BMW.
- To wyłącznie radykalnie przekroczona prędkość przez kierowcę BMW spowodowała ten skutek - mówił obrońca.
Jak podkreślał, Adam W. został "oszukany" przez kierowcę BMW co do możliwości bezpiecznego wjazdu na skrzyżowanie.
- Pan Adam nie mógł przewidzieć, że pojazd będzie poruszał się z tak radykalnie nadmierną prędkością - przekonywał.
Zginęły aktorki z "Fajnej Ferajny"
Tragedia, która wydarzyła się na obwodnicy Chodla, od początku budzi ogromne emocje nie tylko wśród rodzin ofiar, ale również mieszkańców Poniatowej i całego regionu. Zmarłe kobiety były dobrze znane lokalnej społeczności. Panie Teresa, Wanda i Janina były aktorkami amatorskiego teatru "Fajna Ferajna", studentkami Uniwersytetu Trzeciego Wieku i aktywnymi członkiniami Klubu Seniora w Poniatowej.
- Były naprawdę fajnymi, miłymi i uczynnymi koleżankami. Można śmiało powiedzieć, że i do tańca, i do różańca - wspominała po tragedii Krystyna Stojak z Poniatowej.
Kobiety jechały do Chodla na pogrzeb męża jednej ze swoich koleżanek. Do celu brakowało im zaledwie około kilometra.
- Miały apetyt na życie. Były aktywne i ciekawe wszystkiego, co nowe - mówiła Marta Karwat z Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
| O tragedii w Chodlu mówiła cała Polska. Miała ona swój podwójny wymiar za sprawą źle zidentyfikowanych zwłok. Pomylone zostały ciała dwóch ofiar, które pochowano w nie swoich grobach. Odkryła to córka jednej ze zmarłych kobiet. Konieczna była ekshumacja. A w związku z zaistniałą pomyłką wszczęte zostało kolejne śledztwo. Stało się to po zawiadomieniu złożonym przez rodzinę. |
| Na ławie oskarżonych zasiadają 80-letni kierowca Opla, który tamtego dnia wiózł kobiety na pogrzeb. Trzy z nich, siedzące na tylnym siedzeniu, niezapięte pasami, poniosły śmierć na miejscu, czwarta - siedząca obok kierowcy - przeżyła. 80-latek wyjechał z drogi podporządkowanej i wymusił pierwszeństwo na kierującym BMW. Jest to 26-letni mieszkaniec gminy Opole Lubelskie, który jechał drogą wojewódzką z Lublina w kierunku Opola Lubelskiego. Jak ustalili śledczy, jechał zdecydowanie za szybko. W rejonie skrzyżowania obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 km/h. - Kierowcy pojazdów biorących udział w wypadku zostali oskarżeni o czyny z art. 177 par. 2 Kodeksu karnego polegające na naruszeniu zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, skutkujące zderzeniem pojazdów w rejonie skrzyżowania, w następstwie czego obrażeń ciała doznały cztery osoby, w tym trzy osoby poniosły śmierć – mówił prokurator Lewtak. W prowadzonym postępowaniu śledczy oceniali prawidłowości zachowania wszystkich uczestników wypadku, prędkości, z jaką poruszali się kierujący, jak również stan techniczny samochodów biorących udział w wypadku. |
Wyrok w sprawie ma został ogłoszony w czwartek, 11 czerwca o godz. 7.40:
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.