reklama

Zwierzęta uratowane, spór rozgrzany. Fundacja kontra gmina w sprawie seniora z Chodla

Opublikowano:
Autor:

Zwierzęta uratowane, spór rozgrzany. Fundacja kontra gmina w sprawie seniora z Chodla - Zdjęcie główne
Autor: Ekipa USZY Do GÓRY

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje opolskieCzłowiek i 12 zwierząt na mrozie. Społeczna interwencja zamiast systemowej pomocy. Dlaczego?
reklama

W jednym domu 80-letni mężczyzna i kilkanaście zwierząt w zimnie i głodzie. Pomogli wolontariusze, ale po interwencji wybuchł konflikt. Fundacja zarzuca gminie bierność, samorząd odpowiada, że pomoc była, tylko senior jej nie przyjął.

 Ten telefon odsłonił dramat, który przez długi czas rozgrywał się w ciszy w jednej z miejscowości na terenie gminy Chodel. Dramat człowieka i zwierząt, dla których zima okazała się bezlitosna.

- Czy mogą państwo pomóc w zakupie karmy i budek dla kotów pana Józefa? One śpią na śniegu, a on nie ma co dać im jeść. Tam jest jeszcze pies. Nikt nie chce pomóc. To wioska w gminie Chodel. Byli urzędnicy, ale on ma 1700 zł emerytury i podobno nic mu się nie należy. Ma 80 lat - prosiła pani Teresa, alarmując wolontariuszy.

reklama

W domu zimno, koty i pies głodne

Choć organizacje społeczne na co dzień zajmują się głównie pomocą zwierzętom bezdomnym, tym razem nie było wątpliwości - na miejscu ktoś potrzebował natychmiastowej pomocy. Wolontariusze Ekipy Uszy Do Góry oraz współpracujących z nimi organizacji ruszyli natychmiast. Wsparcia udzieliła także Sekcja Braci Mniejszych Stowarzyszenia Przeszłość Przyszłości, która podzieliła się karmą i pomogła w zakupach.

Był późny wieczór. Na śniegu wolontariusze zastali głodne, trzęsące się z zimna zwierzęta. W niewielkim domu - zmarzniętego staruszka. Temperatura w środku wynosiła zaledwie 10 stopni Celsjusza. W lodówce pana Józefa znajdowały się jedynie musztarda i maślanka. Dla siebie miał chleb, dla kotów chude mleko.

 

reklama

Wolontariusze oddali mu swoje prywatne zakupy, nakarmili zwierzęta i pomogli rozpalić w kuchni węglowej, korzystając z niewielkiej ilości opału pożyczonego od sąsiada.

- Oczywiste było, że nie możemy pomóc tylko zwierzakom. Pomocy potrzebował też pan Józef. I to natychmiastowej - relacjonują członkowie Ekipy Uszy Do Góry.

Jeszcze tej samej nocy opublikowali apel o pomoc. Odzew był natychmiastowy. Mieszkańcy i darczyńcy zaczęli oferować wsparcie w zakupie jedzenia, opału i karmy dla zwierząt. Z prywatnych środków wykonano najpilniejsze zakupy, rozpoczęto organizację opału. Nadal potrzebny jest jednak węgiel oraz wizyta kominiarza - komin jest nieszczelny, a dym dostaje się do wnętrza domu, co stanowi zagrożenie dla życia.

Dzień po nagłośnieniu sprawy kontakt nawiązała wójt gminy. Jak relacjonują wolontariusze, zamiast propozycji współpracy padło żądanie zaprzestania - jak to określają - "naruszania dobrego wizerunku gminy".

reklama

 "To wstyd, że wyręczamy urząd"

Według stanowiska samorządu pan Józef miał odmawiać przyjęcia pomocy, a sytuacja zwierząt była niejasna - raz określane były jako należące do zmarłej żony, innym razem jako bezdomne. W efekcie nie objęto ich gminnym programem kastracji, mimo że - jak podkreślają urzędnicy - gmina Chodel "przoduje" w tym zakresie.

- No to zostawili je, żeby się rozmnażały bez końca. Choć pani wójt podkreśliła, że gmina Chodel wręcz przoduje, jeśli chodzi o program kastracji. Ale w tym przypadku poległa na całej linii - mówią wolontariusze.

Wobec braku działań instytucjonalnych organizacje społeczne wzięły sprawy w swoje ręce. Rozpoczęto odławianie zwierząt. Do tej pory udało się zabezpieczyć trzy kocice (w tym dwie ciężarne), trzy kocięta, dwa kocury oraz psa. Kolejne interwencje są planowane.

reklama

 

Koszty są ogromne. Sama kastracja tych zwierząt to ponad 2 tysiące złotych. Do tego dochodzą badania, leczenie, szczepienia, odrobaczenie i odpchlenie - kolejne 2 tysiące złotych. Zwierzęta były skrajnie zarobaczone, a najmłodsze przeziębione. Dochodzą również wydatki na karmę, żwirek i paliwo.

- Dla nas to ogromny wysiłek logistyczny i finansowy, szczególnie że tej zimy ratujemy rekordową liczbę psów i kotów - podkreślają wolontariusze.

Bez kastracji zwierzęta nie mają szans na adopcję. Każdy przyszły opiekun oczekuje zwierzęcia zdrowego, przebadanego i przygotowanego do nowego życia. To kosztuje - i to sporo.

Dlatego organizatorzy akcji proszą o wsparcie zbiórki prowadzonej na portalu pomagam.pl (Ratujemy człowieka i zwierzęta) oraz za pośrednictwem BLIK-a (690 722 924).

 

- To wstyd, że małe stowarzyszenie musi wyręczać zamożny samorząd - podsumowują.

Wójt Rzedzicka: Monitorujemy sprawę, ale...

Redakcja zwróciła się również o stanowisko do Urzędu Gminy Chodel. W przesłanej odpowiedzi wójt Karolina Rzedzicka poinformowała, że gmina podejmowała działania wobec pana Józefa, a zarzuty o brak zainteresowania ze strony samorządu - jej zdaniem - są nieprawdziwe.

- Tak, żądanie takie zostało skierowane na piśmie. Nie jest prawdą, iż Urząd Gminy, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej oraz sołtys wsi Adelina nie interesują się panem Józefem. Przeciwnie - w okresie zimowym pan Józef był monitowany przez pracowników GOPS, jego sytuacja była też konsultowana z sołtysem wsi - przekazała wójt Karolina Rzedzicka.

Jak dodała, z przeprowadzonego wywiadu środowiskowego wynikało, że senior ma środki do życia.

- Z wywiadu wynika, iż pan Józef dysponuje opałem i środkami do utrzymania, konflikt z synem wywołany zaś został przez samego zainteresowanego - zaznaczyła.

Wójt wyjaśniła również, dlaczego - według gminy - nie było możliwości objęcia mężczyzny systemowym wsparciem.

- Objęcie systemowym wsparciem nie jest możliwe z uwagi na fakt, iż pan Józef odmówił przedstawienia dokumentów, na podstawie których obliczany jest dochód, kategorycznie zabronił pracownikom występowania o informacje do KRUS - poinformowała.

Odnosząc się do kwestii zwierząt, wójt podkreśliła, że sprawa była konsultowana z odpowiednimi służbami.

- Sprawa kotów pana Józefa była konsultowana z Powiatowym Lekarzem Weterynarii. Koty mają zabezpieczoną karmę - dodała.

Na zakończenie zaznaczyła, że możliwości urzędników są ograniczone.

- Niestety jako urzędnicy nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom pana Józefa - podsumowała wójt Karolina Rzedzicka.

Wójt odniosła się także do kwestii zwierząt, podkreślając, że gmina nie ma podpisanej umowy ze schroniskiem na odłów kotów. Jak zaznaczyła, zwierzęta te są udomowione i trudno jednoznacznie stwierdzić, czy są bezpańskie, ponieważ - jak wskazała - pan Józef przedstawiał w tej sprawie różne wersje.

- My im kupiliśmy karmę. Byliśmy gotowi szukać im nowych domów, ale część zwierząt zabrała fundacja, a części pan Józef oddać nie chce - przekazała wójt.

W takiej sytuacji to fundacja wraz z wolontariuszami przejęła działania ratunkowe - odławiają zwierzęta, zapewniają im opiekę weterynaryjną, karmę i przygotowanie do adopcji, starając się jednocześnie wspierać starszego pana w trudnej zimowej rzeczywistości.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo