Już niebawem podana zostanie oficjalna data Pikniku w Emilcinie - wydarzenia, które zapowiada się jako prawdziwa międzygalaktyczna integracja pod gołym niebem. Organizatorzy zapewniają, że będzie to impreza z rozmachem, humorem i klimatem rodem z UFO.
Za przygotowanie wydarzenia odpowiadają wspólnie mieszkańcy Emilcina, pani sołtys Klaudia Śliwa oraz organizacja Extra Terrestra. Wspólna inicjatywa ma połączyć lokalną społeczność i wszystkich sympatyków historii, z której Emilcin słynie w całej Polsce.
Powstała już oficjalna strona na Facebooku „Piknik w Emilcinie” - założona w imieniu mieszkańców, gdzie publikowane będą najświeższe informacje dotyczące programu i atrakcji. Organizatorzy zapowiadają, że szczegóły zostaną ujawnione po spotkaniu zaplanowanym na 7 marca z gośćmi z Krakowa, którzy również włączą się w przygotowania wydarzenia.
Zapowiada się iście kosmimczna atmosfera, więc szykujcie dobre humory i wolne weekendy. Emilcin znów stanie się miejscem, gdzie niebo nie jest granicą, a wyobraźnia nie zna ziemskich ograniczeń.
Koce, uśmiechy i - na wszelki wypadek - aparaty do zdjęć mile widziane. Bo kto wie, jakie „niezidentyfikowane atrakcje” wylądują tego dnia w Emilcinie?
Tę historię zna już chyba każdy, ale jeszcze przypomnijmy...
Istoty pozaziemskie w Emilcinie. Minęło już 48 lat
O tym wydarzeniu było głośno na całym świecie, informacje o nim przekazywały światowe agencje prasowe.
10 maja minęło 45 lat od chyba najbardziej nietypowego i tajemniczego zdarzenia, jakie rzekomo miało miejsce na terenie powiatu opolskiego...
Dziwne spotkanie z potworakami
To właśnie 10 maja 1978 r. Jan Wolski, rolnik z Emilcina (gmina Opole Lubelskie), podczas powrotu leśnymi drogami do domu spotkał dwie dziwne istoty ubrane w czarne kombinezony, które zakrywały całe ciało poza dłońmi i twarzami. Z relacji mężczyzny wynika, że przybysze porozumiewali się dziwnym, drobnym językiem, którego nie rozumiał, a ich palce połączone były błonami.
- Jak ja ich zauważyłem, to oni po troszku się oglądali i coraz wolniej szli - wspominał Wolski spotkanie z istotami. - Gdy ja jadę dalej, to oni się oglądali stopniowo i folgują, i folgują. (...) To widzę: jakieś potworaki! Gdy ja dojechałem do nich, to oni mi jeden z jednej strony tak na furę siadł, koło mnie, a drugi z drugiej strony - dodawał.
Wskoczyli na wóz pana Jana, a po przejechaniu kilkuset metrów dotarli do... wiszącego ok. pięć metrów nad ziemią statku kosmicznego.
- Tutaj już zauważyłem ten pojazd, jak on tam się trochę unosi. (...) Przezroczysty... A na bokach po wszystkich czterech rogach były takie beczułeczki, a ta beczułeczka to była jak przetak. W tym te wirniki były umieszczone i to bardzo ostro chodziło - relacjonował wygląd pojazdu pan Jan.
Badania i zaproszenie na posiłek
Jak podają różne źródła, mężczyzna przy pomocy specjalnej widny dostał się do środka pojazdu, a tam przybysze przeprowadzili na nim badania, po czym... postanowili go ugościć. Z poczęstunku jednak zrezygnował, grzecznie się pożegnał i wrócił do domu.
- (...) To było przezroczyste, białe, jak sopel u tych dachów. Oni to sobie łamali jak ciasto, jakby rogalik - opisywał Jan Wolski jedzenie przybyszy. - I pokazuje na mnie, czy ja to będę jadł. A mnie się kiwnęło głową, że nie - opowiadał dalej.
O wszystkim opowiedział też rodzinie, a wiadomość o dziwnym spotkaniu rozeszła się po całej okolicy...
Byli mili, to się nie bał
- Ja jestem zimniejszej krwi, to ja się tak nie przejmuję czymś niebądź. (...) Jak grzecznie się obchodzi, to czegóż się mamy go bać? - wyjaśniał Wolski, odpowiadając na liczne pytania, czy zwyczajnie się wtedy nie bał...
Jan Wolski nie był jedynym, który widział dziwny, unoszący się nad ziemią pojazd. Kolejnym świadkiem był 6-letni wówczas Adam Popiołek, który widział "latający autobus", który unosił się nad stodołą.
Kontrowersje są do dziś
Sprawą zajmował się sztab specjalistów. Sam Jan Wolski przeszedł szereg badań, m.in. laryngologicznych, okulistycznych, psychologicznych, psychiatrycznych. Część naukowców zakwalifikowała to zdarzenie jako mistyfikację, a niektórzy twierdzili, że rolnik z Emilcina poddany został hipnozie.
Dowodów na to, że Wolski kłamie, jednak nie znaleziono. Zdarzenie to do dziś budzi sporo emocji i kontrowersji. W miejscowości nadal żyją ludzie, którzy "coś widzieli lub słyszeli".
- W 1978 r. miałem jakieś 16 lat - opowiada nam jeden z mieszkańców. Byłem w miejscu lądowania UFO, widziałem trzy kręgi ubitej trawy i dziwne ślady stóp. Miały wielkość stóp człowieka, ale wyglądały trochę tak, jakby szła tamtędy duża kaczka... - dodaje.
Jedyny pomnik UFO w Polsce
Pamiątką po tym wydarzeniu jest stojący w centrum Emilcina pomnik, który odsłonięty został 15 października 2005 r. Postawiła go Fundacja Nautilus z Warszawy, która zajmuje się badaniami UFO.
Kilka lat później, 14 maja 2011 r., przy pomniku zakopano kapsułę czasu. Zgodnie z informacją wygrawerowaną na stojącym w tym miejscu kamieniu, ma ona zostać wykopana w 3011 r. Znalazły się w niej listy do "przyszłych mieszkańców Ziemi" napisane m.in. przez uczniów, ale również od Fundacji Nautilus.
* Cytaty wypowiedzi Jana Wolskiego pochodzą z archiwalnego nagrania jego opowieści, z audycji zrealizowanej 20 lat po "zdarzeniu w Emilcinie" (PR, 25.05.1998).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.