To wiadomość, na którą mama Jasia i wszyscy, którzy w ostatnich miesiącach wspierali zbiórkę, czekali z ogromnym napięciem. Cel został osiągnięty. Udało się zgromadzić środki potrzebne na operację, przeloty, pobyt i leczenie w Stanach Zjednoczonych.
– Kochani, mamy to! Udało się zebrać środki na operację Jasia – poinformowała mama chłopca.
To dla niej ogromna ulga, ale także początek kolejnego etapu walki o zdrowie syna. Operacja została zaplanowana na 6 października w Dallas. Rodzina już przygotowuje się do podróży.
– Jasio ma najwspanialszych Aniołów Stróżów na świecie – Was. Operacja odbędzie się 6 października, a my powoli pakujemy walizki, bo już w najbliższy piątek wyruszamy po raz czwarty do Dallas. Obiecujemy informować Was o każdym kroku w naszej podróży po zdrowie Jasia. Dziękujemy, że jesteście z nami – mówi mama chłopca.
Od pierwszych dni walczył o zdrowie
Jaś ma sześć lat. Urodził się 29 sierpnia 2019 roku. Ciąża pani Doroty przebiegała prawidłowo, a badania prenatalne nie wykazywały nieprawidłowości. Po narodzinach okazało się jednak, że chłopiec cierpi na rzadką chorobę genetyczną – zespół Aperta.
Schorzenie powoduje m.in. przedwczesne zrastanie szwów czaszki, deformacje czaszki i twarzoczaszki oraz zrosty palców dłoni i stóp. Jaś od pierwszych dni życia zmagał się również z poważnymi problemami oddechowymi i kardiologicznymi, a także ciężkimi infekcjami, w tym zapaleniem płuc i sepsą.
– Na początku sądziliśmy, że to wyrok. Dziś wiemy, że nasz synek może normalnie żyć. Jeśli tylko zdążymy z ratunkiem – mówiła wcześniej mama Jasia.
Leczenie chłopca od początku było wieloetapowe i wymagało skomplikowanych operacji. Pierwsze zabiegi przeprowadzono w 2020 roku w Stanach Zjednoczonych. Obejmowały one rozdzielenie palców rąk i nóg.
Kolejnym kluczowym momentem była operacja poszerzenia czaszki w marcu 2021 roku w Dallas, w Medical City Children's Hospital. Zabieg miał stworzyć więcej przestrzeni dla rosnącego mózgu.
– Udało się wtedy zrobić aż 2,5 cm dodatkowego miejsca dla rosnącego mózgu. Przez ten czas staraliśmy się żyć jak normalna rodzina, wiedzieliśmy, że na kilka lat mamy spokój – wspominała mama chłopca.
Badania przyniosły niepokojące informacje
Jaś pozostawał jednak pod stałą kontrolą specjalistów. Każdego roku przechodził rezonans magnetyczny, który pozwalał lekarzom sprawdzać, czy jego mózg ma wystarczająco dużo miejsca do dalszego rozwoju.
W 2026 roku wyniki badań przyniosły niepokojące informacje. Po analizie rezonansu lekarz prowadzący Jasia w USA, dr Fearon, stwierdził zmiany wskazujące na wzrost ciśnienia śródczaszkowego.
– Wiedzieliśmy, że z roku na rok, wraz ze wzrostem i rozwojem Jasia, widmo kolejnej operacji jest coraz bliżej, bo miejsca w końcu zabraknie... W kwietniu tego roku płyta z rezonansem została ponownie wysłana do USA. Odpowiedź zwrotna dr. Fearona wskazuje na to, że osłonki nerwu wzrokowego u Jasia są powiększone, co sugeruje, że dochodzi do wzrostu ciśnienia śródczaszkowego w jego główce, co stwarza zagrożenie dla jego życia i zdrowia, a tym samym konieczna jest kolejna operacja poszerzenia czaszki. Dr Fearon wyznaczył nam termin, w jakim musimy koniecznie pojawić się na operacji, dał nam 6 miesięcy – podkreślała pani Dorota.
Planowany zabieg ma obejmować poszerzenie przedniej części czaszki oraz modelowanie czoła. Jego celem jest stworzenie bezpiecznych warunków dla dalszego rozwoju mózgu chłopca.
Jaś potrzebował 120 tysięcy złotych
Czasu było niewiele, a koszt leczenia w USA przekraczał możliwości rodziny. W momencie rozpoczęcia zbiórki brakowało około 120 tys. zł na operację, przeloty, pobyt i opiekę medyczną.
Mama Jasia ponownie zwróciła się więc o pomoc, zbiórka ruszyła, a wraz z nią setki udostępnień, wpłat i akcji pomocowych.
Dziś rodzice mogą już powiedzieć: udało się.
Szczególne podziękowania kierują do Fundacji Siepomaga oraz Fundacji Mam Serce, które wspierały ich podczas zbiórki.
– Prowadziliście nas przez ten trudny czas za rękę, daliście nam wiarę i profesjonalne wsparcie, bez którego nie bylibyśmy w tym miejscu. Dziękujemy za Waszą ogromną empatię i serce włożone w zbiórkę dla Jasia – podkreśla mama chłopca.
Największe podziękowania rodzina kieruje jednak do wszystkich darczyńców.
– Brakuje słów, by opisać, jak bardzo jesteśmy Wam wdzięczni za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każdą ciepłą myśl. Podarowaliście temu dzielnemu chłopcu szansę na normalne życie i bezpieczną przyszłość. Pokazaliście, czym jest prawdziwa, bezinteresowna pomoc i wsparcie dla drugiego człowieka – mówi pani Dorota.
Teraz najważniejszy jest zabieg
Dla Jasia rozpoczyna się kolejny etap leczenia. Po wcześniejszych operacjach chłopiec zrobił ogromne postępy. Dziś chodzi do przedszkola, uczy się, bawi i cieszy dzieciństwem.
Teraz ponownie wraz z mamą musi spakować walizki i pokonać tysiące kilometrów. Tym razem jednak jadą do Dallas z poczuciem, że najważniejsza przeszkoda została pokonana – udało się zebrać pieniądze na zaplanowaną operację.
– To dopiero początek długiej drogi do normalnego życia, ale musimy w nią wyruszyć już teraz – mówiła wcześniej mama Jasia.
Pani Dorota chce na bieżąco informować osoby, które przez ostatnie miesiące były razem z nimi, o przebiegu podróży i leczenia.
6 października w Dallas Jaś będzie miał kolejną operację. To będzie jeden z najważniejszych dni w tej wieloletniej walce o zdrowie chłopca.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.