Choć sytuacja wyglądała poważnie, zagrożenie było oczywiście pozorowane. Tym razem chodziło o sprawdzenie, jak służby poradzą sobie w przypadku zdarzenia, którego charakter przypomina współczesne zagrożenia militarne.
Ćwiczenia dowódczo-sztabowe „Ikar 2026” przeprowadzone zostały na terenie gminy Poniatowa (tereny po dawnej EDZIE). Scenariusz zakładał atak z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych pochodzenia militarnego. W krótkim czasie dochodziło do kilku zdarzeń, które wymagały zaangażowania różnych służb.
- Dzisiaj ważny dzień. Będziemy ćwiczyć kilka scenariuszy, są to scenariusze, które mogą nas doświadczyć w zasadzie teraz każdego dnia. Musimy być na to przygotowani. Teraz te zdarzenia mogą być nietypowe, takie, z którymi do tej pory nie mieliśmy do czynienia - mówił na rozpoczęciu ćwiczeń st. kpt. Sebastian Pyć, komendant powiatowy PSP w Opolu Lubelskim.
Dron uderzył w halę
Pierwszy scenariusz zakładał, że bezzałogowiec spada w rejonie budynku produkcyjnego. W wyniku uderzenia dochodzi do pożaru części produkcyjnej, silnego zadymienia, uszkodzenia konstrukcji i pojawienia się osób poszkodowanych.
Policjanci mieli zabezpieczyć miejsce zdarzenia, wspierać ewakuację oraz zadbać o drożność dróg dojazdowych dla pojazdów ratowniczych. Strażacy i ratownicy medyczni zajęli się natomiast działaniami ratowniczymi.
W ćwiczeniach pojawił się także problem, który w realnym zdarzeniu może mieć kluczowe znaczenie - konieczność działania bez wchodzenia ratowników do uszkodzonego obiektu.
Strażacy mieli prowadzić działania gaśnicze z zewnątrz, wykorzystując prądy wodne i robota gaśniczego wyposażonego w termowizję. Robot mógł służyć również do rozpoznania budynku i lokalizacji poszkodowanych bez narażania ratowników.
Trzy drony w lesie
Na tym jednak scenariusz się nie kończył. Kolejne trzy bezzałogowce miały spaść na terenie kompleksu leśnego.
Poszukiwania prowadzono na obszarze ponad 60 hektarów. Wykorzystano do tego quady oraz drony. W działania włączyli się policjanci, strażacy, żołnierze i przedstawiciele Nadleśnictwa Kraśnik.
Jednym z ważnych elementów ćwiczeń było sprawdzenie, czy służby właściwie zareagują na znalezienie bezzałogowca mogącego mieć pochodzenie militarne.
Założenia były jednoznaczne: „NIE DOTYKAJ – NIE RUSZAJ – NIE PRZENOŚ”. Ujawniony dron mógł bowiem potencjalnie stanowić zagrożenie wybuchowe lub chemiczne. Służby miały zabezpieczyć miejsce, nie dopuszczać osób postronnych i prowadzić rozpoznanie z bezpiecznej odległości.
W scenariuszu przewidziano również wyznaczenie strefy niebezpiecznej o promieniu co najmniej 150 metrów, z możliwością jej zwiększenia w zależności od sytuacji.
Uczniowie jako ranni
Realizację scenariusza uzupełnili uczniowie Zespołu Szkół w Poniatowej, którzy wcielili się w role poszkodowanych. Pozorowali m.in. rany odłamkowe i cięte, skomplikowane złamania, urazy miednicy, rany głowy i twarzoczaszki, oparzenia oraz stłuczenia klatki piersiowej i złamania żeber.
Dzięki temu ratownicy musieli zmierzyć się z sytuacją masowego zdarzenia, w której konieczne było szybkie rozpoznanie stanu poszkodowanych, ustalenie priorytetów i organizacja transportu.
Dla uczniów była to z kolei nietypowa lekcja pierwszej pomocy i procedur ratownictwa masowego.
KSRG miał zdać egzamin
Ćwiczenia były przede wszystkim sprawdzianem współdziałania. Wzięli w nich udział strażacy Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, w tym jednostki OSP włączone do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, policjanci, żołnierze Wojska Polskiego, ratownicy medyczni, przedstawiciele Nadleśnictwa Kraśnik oraz zarządzania kryzysowego Gminy Poniatowa.
- Będziemy ćwiczyli z policją, z wojskiem, z pogotowiem ratunkowym. Trzeba ten dzień wykorzystać, żeby sprawdzić nasze przygotowanie. Bo przy tego typu zagrożeniach lokalnie krajowy system gaśniczy będzie reagował na tego typu zagrożenia jako pierwszy – podkreślał Sebastian Pyć.
Na zakończenie komendant powiatowy PSP oceniał, że ćwiczenia pokazały, jak ważne jest wspólne działanie różnych formacji.
- Nie mieliśmy wcześniej do czynienia z tego typu doświadczeniami i wyszło nam całkiem dobrze. KSRG powiatu opolskiego zadziałał - powiedział Pyć.
Podkreślił również, że ćwiczenia miały dać służbom możliwość sprawdzenia reakcji na zagrożenia, z którymi wcześniej nie miały praktycznego doświadczenia.
Znaczenie takich manewrów podkreślał także Krzysztof Bijak, zastępca komendanta powiatowego policji w Opolu Lubelskim. Wspólne ćwiczenia pozwalają bowiem sprawdzić nie tylko przygotowanie poszczególnych formacji, ale także sposób współpracy w sytuacji, gdy kilka zdarzeń wymaga reakcji w tym samym czasie.
- Tego typu przedsięwzięcia to doskonała okazja do przetestowania procedur w praktyce. Pozwalają one ocenić nie tylko indywidualne umiejętności funkcjonariuszy, ale przede wszystkim zdolność do współdziałania różnych służb w warunkach dynamicznie zmieniającego się zagrożenia. Zdobyte doświadczenie posłuży do dalszego usprawniania systemów bezpieczeństwa - przekazuje Sabina Piłat-Kozieł z KPP w Opolu Lubelskim.
„Ikar 2026” był więc nie tylko sprawdzianem sprzętu. Służby testowały również przepływ informacji, podział kompetencji, ewakuację, zabezpieczenie terenu oraz przekazywanie miejsca zdarzenia kolejnym formacjom.
- Ćwiczenia pod kryptonimem „Ikar 2026” się zakończyły. Mam nadzieję, że były ciekawe, że dużo z nich wynieśliście, że wszystko przebiegło sprawnie - podsumował Sebastian Pyć.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.